Następny dzień podróży po Holandii, to jedno z najstarszych miast niderlandzkich - Delft.
Stąd wywodził się jeden z siedemnastowiecznych malarzy - Jan Vermeer. Delft to też jeden z głównych europejskich ośrodków produkcji fajansu, a później porcelany. Oj, były tu porcelanowe cudeńka, tylko drogie, że strach ;)
Miasteczko przepiękne, spokojne, urokliwe...To mogłabym mieszkać :)
No i koniecznie trzeba było kupić pamiątki z Delft.
Przez całą naszą wycieczkę przewijał się w opowieściach przewodników holenderski bohater narodowy, "ojciec narodu", który dał początek holenderskiej dynastii - Wilhelm I Orański. I właśnie na pierwszym naparstku widnieje Nowy Kościół w Delft. To tu, w krypcie, został pochowany Wilhelm Orański, a potem i inni władcy i członkowie dynastii orańskiej:
Na drugim naparstku uwieczniono renesansowy budynek Ratusza miejskiego:


