Mąż pojechał na Węgry polatać. Choć w Egerze to raczej się pije. Wino przede wszystkim ;)
Niestety, pogoda nie sprzyjała wzbijaniu się w przestworza, więc mąż w towarzystwie synów pomaszerował w miasto. I tam za marne grosze (czyli forinty :) chłopaki kupili swojej żonie i matce trzy naparstki.