Te przyleciały do mnie samolotem :) Dostałam je od Jess, której udało się kupić naparstki w ostatni dzień pobytu na Wyspach. Czyli jeszcze trochę, a już bym ich nie miała ;)
Ale Jess znalazła i kupiła. Zuch dziewczyna :)
A tak sobie leżakowały w pudełku :)




